Dzisiaj jest: 20.9.2019, imieniny: Eustachego, Faustyny, Renaty

Estonia – kraj z reklamowym minimalizmem.

Dodano: 9 miesięcy temu Czytane: 121

Zachowanie krajobrazu nieskażonego nachalną reklamą to marzenie wielu turystów. Oczekują oni pięknych widoków z minimalną ilością reklam.

Estonia – kraj z reklamowym minimalizmem.
Zachowanie krajobrazu nieskażonego nachalną reklamą to marzenie wielu turystów. Oczekują oni pięknych widoków z minimalną ilością reklam. Rynek reklamowy w Estoni różni się w sposób zdecydowany od tego co możemy obserwować w Polsce. Mimo, że w wielu miastach podejmowane są próby stworzenia tzw. kodeksów krajobrazowych, to nadal jesteśmy obserwatorami reklamowego bałaganu. Polska nie jest w tej kwestii odosobniona, ponieważ inne europejskie państwa mają podobne dylematy. Estonia jest na tym tle zupełnym wyjątkiem, nie znajdziemy tu typowego zalewania przestrzeni publicznej billboardami, plakatami, szyldami, czy tablicami. Jak więc wygląda krajobraz reklamowy? Otóż charakteryzuje się on szczególną dbałością o estetykę. W praktyce dbają o to nie tylko przepisy prawa w tym kraju, ale też podejście społeczności zamieszkującej okoliczne tereny. Naród ten swoje podejście kulturowe czerpie na wzór tego, co napotkamy w Skandynawii. Zapisy dotyczące reklam znajdziemy w wielu aktach prawnych, które bardzo dokładnie regulują szereg definicji, odpowiedzialności, metod na tworzenie materiałów promocyjnych wraz z ich prawidłową ekspozycją i nie tylko. Estońskie prawo reklamowe ma szereg zakazów, do których należy się dostosować. W innym wypadku musimy liczyć się na karę za złamanie prawa.

Wśród istnego tłumu definicji na temat materiałów promocyjnych, znajdziemy informacje ustawowe dotyczące wymogów w zakresie reklam. Chodzi tu zarówno o treść, ale też sposób kwalifikacji pozwalający na stwierdzenie, iż mamy do czynienia z reklamą. Ustawodawcy estońscy umożliwiają także lokalnym samorządom na stosowanie bardziej restrykcyjnych zapisów określających np. położenie billboardu w odpowiedniej odległości od urzędów lub szkół. Interesujący z punktu widzenia reklamodawców będzie tu z pewnością dokument prawny określający sposób użytkowania dróg na cele umieszczenia materiałów promocyjnych. Drogi posiadają tu strefy ochronne, które nie mogą być w żaden sposób „zasiedlane” przez szyldy. Oznacza to na przykład niemożność postawienia billboardu przy drodze krajowej na szerokości ochronnej wynoszącej 50 metrów. Jeżeli chodzi o kary to przepisy przewidują stawkę za naruszenie przestrzeni i postawienie reklamy, wynosi ona 200 euro dla osób fizycznych. Wszelkie koszty usunięcia niewłaściwie postawionej reklamy spoczywają na jej właścicielu. Dla reklam znajdujących się legalnie w przestrzeni publicznej, uchwały lokalne samorządów mogą przewidywać podatek od nich, jednak mogą całkowicie z niego zrezygnować.

Zbieżność estońskiego postrzegania reklamy z polskim jest bardzo zauważalna, szczególnie jeżeli spojrzymy na próby regulacji w tym zakresie w wielu miastach w naszym kraju. W końcu oba państwa czerpią wzorce z rozwiązań obecnych w całej Unii Europejskiej. Niestety na podobieństwie definicji się kończy, ponieważ ilość reklam przy drogach w Polsce jest nieporównywalna do minimalistycznej pod tym względem estońskiej przestrzeni. Nie wynika to jedynie z różnych zapisów prawa, co także z mentalności kulturowej. Estończycy podchodzą do wypełnienia prawa w sposób bardzo odpowiedzialny. Nieco inny obraz możemy zobaczyć w Tallinie, jednak tutaj spotykają się dwie strony barykady. Społeczeństwo unikające reklam oraz firmy liczące na dotarcie do nowych klientów. Niemniej jednak i tutaj mamy do czynienia z instytucją w postaci architekta miejskiego dbającego o akceptację nośników wpisujących się w obowiązujące prawo. Przykład Estonii i początki uchwał krajobrazowych w polskich miastach mogą być powodem do spojrzenia na rynek reklamowy z dużą nadzieją. Być może z biegiem lat dokładne zapisy dotyczące umieszczania materiałów promocyjnych w miastach, czy przy drogach zmuszą wszystkich reklamodawców do dostosowania się do panujących norm. Ustawy krajobrazowe są z całą pewnością przyszłością reklamy w Polsce, a nieznajomość lokalnego prawa i wprowadzanych zmian może nas sporo kosztować.
Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.